Przejdź do treści

Ta odmiana ziemniaka jest najlepsza do raclette – oto dlaczego

Osoba polewa gotowane ziemniaki żółtym sosem, obok miski z ogórkami, przy stole.

Raclette’ownica mruczy, ser zaczyna się przypiekać w bąbelki, a ludzie już ustawiają się w kolejce z talerzami.

Na stole: korniszony, wędliny, małe miseczki z cebulkami, kilka przypadkowych sałatek przyniesionych „na wszelki wypadek”… i wielka, parująca misa ziemniaków. Wszyscy udają, że ich to nie obchodzi, ale wystarczy popatrzeć uważnie: tempo, w jakim znikają ziemniaki, mówi wszystko o tym wieczorze.

Jedne zostają jędrne i aksamitne pod strumieniami roztopionego sera. Inne rozpadają się w mączystą papkę w sekundę po dotknięciu widelcem. Są też te smutne, wodniste - smakują mgliście jak „nic”, nawet pod górą raclette.

A potem jest ten jeden ziemniak, który po cichu kradnie całe show.

Ten, przy którym ludzie mówią między kęsami: „Czekaj, co to za ziemniaki?”

I tu jest zwrot akcji, którego nikt ci nie mówi, kiedy kupujesz ser: odmiana ma jeszcze większe znaczenie niż urządzenie.

Jedna odmiana ziemniaków, na którą przysięgają miłośnicy raclette

Jeśli zapytasz francuskich albo szwajcarskich purystów raclette, po jakie ziemniaki sięgają, jedno imię wraca jak bumerang: Charlotte. To nie marka ani tajny kod szefów kuchni. Po prostu skromny, twardomiąższowy ziemniak, który zachowuje się niemal idealnie pod roztopionym serem.

Charlotte to ziemniak „woskowy”, o zwartej, złocistej miąższu, który trzyma formę po ugotowaniu. Przekrawasz go na pół, nóż wchodzi gładko. Bez kruszenia, bez mączystych krawędzi. Jakby został zaprojektowany po to, żeby usiąść pod kołdrą bulgoczącego raclette i po prostu… poczekać.

Jeden kęs i czujesz lekką sprężystość, potem delikatne rozpływanie, które miesza się z tłuszczem, solą i orzechowymi nutami sera. Bez dramatu, bez bałaganu. Tylko cicha satysfakcja ziemniaka, który naprawdę dobrze robi swoją robotę.

Kilka zim temu znajomy zaprosił mnie na coś, co nazwał „poważnym wieczorem raclette”. Przyszedł ze swoim grillem do raclette (oczywiście), kawałkiem sera z surowego mleka z Alp i skrzynką ziemniaków, które zamówił prosto z gospodarstwa.

To były Charlotte. Umyte, ale nieobrane, wciąż pachniały lekko ziemią. Ugotował je w osolonej wodzie, a my w tym czasie otwieraliśmy wino i kłóciliśmy się o to, kto dostanie róg sera. Kiedy wjechały na stół - parujące i lekko lśniące - przy pierwszym kęsie wszyscy zrobiły się dziwnie cicho.

Później w nocy popełniliśmy błąd, dorzucając worek „zwykłych” ziemniaków z supermarketu, które ktoś przyniósł. Ten sam ser, te same talerze, ci sami ludzie. Nagle ziemniaki zaczęły się rozpadać, robić suche, ginąć w tłuszczu sera. To samo raclette, inne doświadczenie. Wtedy zrozumiałem: nie wszystkie ziemniaki wychodzą z wieczoru raclette z godnością.

Charlotte działa tak dobrze do raclette dzięki teksturze i zawartości wody. To odmiana „twarda”/„woskowa”, co oznacza mniejsze komórki skrobi i więcej struktury. Podczas gotowania zostaje w całości zamiast eksplodować na mączyste okruchy pod skórką.

Ta struktura jest na wagę złota, kiedy zalewasz ją gorącym serem. Ziemniak nie zapada się i nie robi ziarnisty. Podtrzymuje ser, więc każdy kęs ma wyraźny kształt i przyjemny „ugryz”. Naprawdę czujesz smak ziemniaka, a nie tylko tłuszcz.

Odmiany mączyste, jak Russet albo część „ziemniaków do pieczenia”, piją tłuszcz z sera, a potem wysychają i pękają. Kończysz, goniąc kawałki ziemniaka po talerzu. Z Charlotte każdy plasterek zostaje w całości, gładki, lśniący i delikatnie miękki w środku. To różnica między „było dobre” a „gdzie się podziały ziemniaki, trzeba dorobić”.

Jak ugotować ziemniaki Charlotte, żeby były gotowe do raclette

Najprościej: całe Charlotte, w skórce, łagodnie gotowane w osolonej wodzie. Startuj od zimnej wody, potem doprowadź do delikatnego pyrkania. Nie do wściekłego wrzenia. Chodzi o to, by ciepło dochodziło powoli do środka, dzięki czemu ziemniak ugotuje się równo i pozostanie gładki w środku.

Sprawdź czubkiem noża: powinien wejść bez oporu, ale ziemniak nie może sprawiać wrażenia, że zaraz się rozpadnie. Odcedź, a potem zostaw je na kilka minut w garnku, żeby „odparowały”, z uchyloną pokrywką. Ta krótka pauza daje idealną, suchawo-wilgotną powierzchnię, która „łapie” ser, zamiast pozwalać mu zjechać.

Podawaj je w całości w dużym naczyniu, owiniętym czystą ściereczką, żeby trzymały ciepło. Ludzie lubią odwinąć taką miskę i dostać w twarz falę gorącej, ziemistej pary, zanim rzucą się na ser.

Większość osób rozgotowuje ziemniaki do raclette. Rozpraszają się, woda zaczyna za mocno wrzeć i zanim sobie przypomną o garnku, ziemniaki pękają po bokach. Da się je zjeść, jasne. Ale to już nie to samo. Za szybko nasiąkają, rozpadają się pod widelcem, a ser zamiast je oblepiać - zsuwa się.

Bądźmy szczerzy: nikt nie wyciąga termometru, żeby co wieczór kontrolować gotowanie ziemniaków. Możesz jednak zacząć sprawdzać je wcześniej, niż ci się wydaje. Dla średnich Charlotte zacznij test noża po około 18 minutach. Jedno czyste sprawdzenie co kilka minut wystarczy.

Kolejny klasyczny błąd: obieranie. Skórka trzyma ziemniaka w całości i wnosi subtelnie orzechowy smak, gdy jest gorąca pod serem. Opłucz je dobrze, ewentualnie delikatnie wyszoruj i pozwól skórce robić swoje. Poza tym łatwiej je chwytać zimnymi palcami między dwiema lampkami białego wina.

Pewien szwajcarski gospodarz powiedział mi coś, co zostało ze mną na długo:

„Ludzie pamiętają ser, ale wracają po ziemniaki.”

Brzmi jak przesada, ale zwróć uwagę przy następnym raclette. Kto wraca tylko po dokładkę sera, a kto wyraźnie poluje na „te dobre” ziemniaki na półmisku?

  • Wybierz odmianę woskową jak Charlotte, Amandine, Nicola lub ziemniaki „sałatkowe”, jeśli Charlotte nie ma.
  • Zostaw skórkę dla tekstury, smaku i struktury pod serem.
  • Gotuj delikatnie na lekkim pyrkaniu, nie na mocnym wrzeniu, i kończ, gdy nóż wchodzi czysto.

Raclette to w sekrecie historia o ziemniakach

W wieczór raclette nie tylko karmisz ludzi. Urządzasz mały, jadalny rytuał. Skwierczenie sera, brzęk talerzy, powolny rytm napełniania i opróżniania patelenek. W tym tańcu ziemniak jest jedynym naprawdę „cichym” elementem. I właśnie dlatego ma tak wielkie znaczenie.

Wszyscy znamy ten moment: ser jest idealny, wędliny drogie, wino trafione… a dodatek psuje całość. Przy raclette tym słabym ogniwem prawie zawsze jest zły ziemniak, ugotowany w pośpiechu. Wybranie Charlotte to sposób, by powiedzieć: baza jest tak samo ważna jak to, co na wierzchu.

Jest w tym coś niemal intymnego: wspólna misa parujących ziemniaków na środku stołu. Ludzie podają ją sobie bez słów, sięgają, kroją, dzielą przestrzeń. To nie jest „glamour”. To życie - trochę nieporządne, bardzo ludzkie. A ten mały, jędrny ziemniak po cichu trzyma całą scenę w ryzach.

Kluczowy punkt Szczegół Korzyść dla czytelnika
Idealna odmiana Charlotte, ziemniak twardy o drobnym, równym miąższu Wybór właściwej bazy i uniknięcie „chaotycznego” raclette
Sposób gotowania Gotowanie w całości, w skórce, w osolonej wodzie, delikatne pyrkanie Tekstura, która trzyma się pod serem i nie rozpada
Możliwe alternatywy Amandine, Nicola, Ratte, inne odmiany o zwartym miąższu Rozsądny zamiennik, gdy Charlotte jest niedostępna

FAQ:

  • Czy mogę użyć mączystych ziemniaków, np. Russet, do raclette? Tak, można, ale mają tendencję do pękania i robienia się kaszowate pod serem, przez co talerz jest mniej przyjemny, a tekstura mniej kremowa.
  • Czy naprawdę muszę zostawiać skórkę? Nie, ale skórka pomaga ziemniakowi trzymać formę, dodaje smaku i chroni podczas gotowania, więc większość fanów raclette ją zostawia.
  • Co jeśli nie mogę znaleźć ziemniaków Charlotte tam, gdzie mieszkam? Szukaj ziemniaków twardych/woskowych oznaczonych jako sałatkowe lub do gotowania na parze, np. Amandine, Nicola, albo małych żółtomiąższowych ziemniaków.
  • Czy powinienem pokroić ziemniaki przed podaniem? Lepiej podawać je w całości i niech każdy kroi na talerzu - dłużej zostają gorące i nie wysychają.
  • Ile ziemniaków na osobę do raclette? Przyjmij ok. 250–300 g na osobę, jeśli jest dużo dodatków; trochę więcej, jeśli grupa jest wyjątkowo „ziemniaczana”.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz